Tragiczny potop w Izraelu i trzęsienie ziemi w Iranie. Jesteśmy świadkami wojny pogodowej?

Katastrofalna ulewa nawiedziła Tel Awiw, drugie największe i jednocześnie najbogatsze miasto Izraela. Z kolei w Iranie doszło do trzęsienia ziemi w pobliżu elektrowni jądrowej. Pojawiają się pogłoski, że żywioły to skutek wojny pogodowej.

W ciągu zaledwie 2 godzin na ulice Tel Awiwu, jednego z największych miast Izraela i całego regionu Bliskiego Wschodu, spadło tyle deszczu, ile normalnie powinno spaść przez kilka miesięcy. Skutek to tzw. powódź błyskawiczna, która spowodowała zalanie budynków, podziemnych garaży, dróg i posesji.

Mimo, że ratownicy natychmiast ruszyli na pomoc mieszkańcom uwięzionym w domach i samochodach, nie wszystkim udało się na czas pomóc. 4 osoby utonęły m.in. w aucie i windzie. Przez wiele godzin ruch w mieście był sparaliżowany z powodu zamknięcia wielu podtopionych dróg.

Tak duża suma opadów spadła w tak krótkim czasie musi się skończyć podtopieniami. Nawet najbardziej wydajne systemy kanalizacji deszczowej nie są w stanie pochłonąć olbrzymich ilości deszczówki, a spadło jej ponad 70 litrów na metr kwadratowy w ciągu około 100 minut.

Trzeba podkreślić, że system kanalizacyjny w Tel Awiwie jest niewydolny, przestarzały i pozbawiony inwestycji od wielu lat. To właśnie jest źródłem kataklizmu. Jednak nie brakuje teorii spiskowych, głoszonych przez mieszkańców, jakoby potopu winny był Iran.

Miałaby to być odpowiedź ajatollahów na zabicie Kasima Sulejmaniego, drugiej najważniejszej osoby w Iranie. Generał zginął dzień wcześniej w amerykańskim ataku powietrznym na lotnisko w Bagdadzie w Iraku. Podobno Iran dysponuje, za sprawą Rosji, w system „broni pogodowej”.

Dzięki niemu irańskie służby mogą wywoływać kataklizmy w różnych regionach świata. Największym wrogiem, obok Ameryki, jest oczywiście Izrael, i to na nim miałaby być przetestowana, z sukcesem, tajemnicza broń. Teoria ta, zdobywająca coraz większą rzeszę zwolenników, wydaje się być bardzo mało prawdopodobna.

Z resztą podobnie jak fakt, że w nocy z wtorku na środę (7/8.01) południowo-zachodni Iran nawiedziło trzęsienie ziemi, za które z kolei oskarżono USA i Izrael. Wstrząs miał siłę M5.0, a jego epicentrum znajdowało się w rejonie elektrowni jądrowej Buszehr.

trzesienie-ziemi-iran

Elektrownia, którą uruchomiono w 2010 roku, według amerykańskiego wywiadu, jest wykorzystywana w planach budowy irańskiej bomby jądrowej. Kilka dni temu irańskie władze ogłosiły, że zrywają porozumienie nuklearne i zamierzają wzbogacać uran bez żadnych ograniczeń. Zbieg okoliczności? A może celowe działanie?

Dotychczas to właśnie Iran oskarżał USA i Izrael o „kradzież chmur”, z powodu której kraj przeżywał największą suszę od wielu lat. Opinie irańskich oficjeli, na które nie przestawili żadnych wiarygodnych dowodów, zostały wyśmiane przez meteorologów, nawet tych irańskich.

2 lata temu podobne podejrzenia wysunięto w stronę Rosji i USA, które miały ponoć zsyłać sobie wzajemnie srogą zimę. Agencje wywiadowcze wcale nie rozwiewały plotek, lecz je dodatkowo podsycały. Choć brzmi to jak połączenie kiepskiego filmu szpiegowskiego z elementami sci-fiction, to jednak nie jest to fikcja a rzeczywistość.

1 Comment

Leave a reply

Please enter your comment!
Please enter your name here